Martes en Barcelona

Poniedzialek za nami, natomiast wtorek uplywa nam pod mala zmiana klimatu. Oczywiscie nie pogody bo ta dalej bez zmian, ale zmienilidmy rytmy taneczne. Po 3 dniach casinowych dzis byl czas na bachate!
I niech teraz ktos powie ze rueda de bachata nie jest latwa :)
Jesli da rade to idziemy na mecz! Ja co prawda wielkim fanem pilki noznej nie jestem ale zobaczyc na zywo Barcelone i AC Milan… mecz juz jutro!
A wieczor zakonczylismy na plazy. Winko, doborowe towarzystwo, widok na plazowa panorame Barcelony, cieple morze w ktorym sie kapalismy… czego chciec wiecej?





